• Ukraińscy naziści tłumili powstanie warszawskie

    Powtarzane od kilku lat kłamstwa zaprzeczające udziałowi ukraińskich oddziałów zbrojnych kolaborujących z Niemcami w tłumieniu powstania warszawskiego – zostały w tym roku uzupełnione zgrabną analogią autorstwa prezydenta Andrzeja Dudy. Zwiedzając 1. sierpnia firmowaną posłankę PiS Małgorzatę Gosiewską wystawę „Warszawa–Mariupol – miasta ruin, miasta walki, miasta nadziei” głowa państwa polskiego była łaskawa stwierdzić: „To, co działo się tu w Warszawie, w trakcie II wojny światowej, kiedy toczyły się tutaj walki i kiedy Niemcy bezwzględnie mordowali cywilnych mieszkańców stolicy i niestety podobnie bezwzględna jest dzisiaj rosyjska agresja na Ukrainę”. Tym samym prezydent Duda postawił poniekąd znak równości między ukraińskimi katami Warszawy, a ich polskimi ofiarami.

    Uczestnicząc w hucpie ku czci „obrońców Mariupola”, czyli takich samych nazistów, jak ci mordujący w powstaniu – PAD potwierdził też po raz kolejny, że tzw. polityka historyczna III RP zmierza nieuchronnie w stronę afirmacji zbrodniarzy odwołujących się wprost do zbrodniczej ideologii i praktyki hitlerowskiej.

    Reformatorzy historii

    Oczywiście, można by pomyśleć, że elementarna znajomość historii powinna wystarczyć, by wysadzić w powietrze wszystkie kłamstwa o rzekomej nieobecności ukraińskich kolaborantów w Warszawie. Cóż, jednak, kto dziś czyta Hłaskę, a więc i jego wspomnienie o zbiorowym gwałcie na Polce, którego dopuścili się ukraińscy hiwisi, zakończonym wydłubaniem jej oczu łyżką przy okrzykach radości – poszło w zapomnienie. Mylił się więc zapewne i Zbigniew Jan Zaniewicki (nie jak się często powiela w internecie „Zaniewski”!) i fraza z jego książki o panującym w polskiej stolicy strachu właśnie przez „słowiańskimi braćmi” z Ukrainy. Źle coś zapamiętali i zanotowali Józef K. Wroniszewski, kronikarz historii powstania na Ochocie, Stanisław Wachowiak w swoich wspomnieniach. Nieprawdziwe mają być wszystkie świadectwa i wyniki badań historyków potwierdzające udział oddziałów ukraińskich w walkach z Polakami i zbrodniach na ludności cywilnej. Nie i już! Nową historię piszą nam przecież prez. Duda, Gosiewska i Isajew

    Pro-zachodni kolaboranci…

    Do niedawna zresztą starano się choć trochę kłamstwa uprawdopodabniać, przede wszystkim wykorzystując złożony system zależności organizacyjnych kolaborantów, w niemieckich rejestrach często ujmowanych po prostu jako własne jednostki, głównie policyjne, bez wyodrębniania ich składu etnicznego. W ostateczności zaś – łgano w oczy, np. twierdząc, że osławiony jako 31. Schutzmannschafts-Bataillon der SD Petra Diaczenki przybył do Warszawy „już po powstaniu”. Ciekawe więc jakim cudem już 15. września 1944 r. atakował Czerniaków i pacyfikował Powiśle? Z tymi samymi ukraińskimi symbolami na mundurach, które dziś władze polskie kazały wywieszać obok polskich na licznych w kraju obchodach rocznicowych… Nagle też ukraińscy nacjonaliści odżegnują się od zbrodni kozackich pomagierów Hitlera (zwłaszcza 69. Kosaken Abteilung w bandyckiej grupie Dirlewangera oraz 206 i 209 kozackie bataliony Schutzmannschaften), choć przecież na wszystkich mapach Wielkiej Ukrainy tak 80 lat temu, jak i obecnie Don i Kubań są tak samo kijowskie jak Chełm i Przemyśl. W ostateczności zaś zostaje oświadczenie, że ci z tryzubami w powstaniu to nie byli wcale Ukraińcy, tylko… przebrani Rosjanie! Cóż, to prawda, zbrodnie przeciw ludności cywilnej Warszawy popełniali także niemieccy kolaboranci rosyjscy, białoruscy Schutzmannschaft Bataillon der Sicherheitspolizei 13), a także litewscy, łotewscy, a nawet azerscy. Do tych pierwszych we współczesnej Rosji nawiązują zwolennicy „demokratycznej opozycjiAleksieja Nawalnego, ci drudzy zaś dumnie nosili wówczas tylko pro-nazistowskie, a dziś dumnie demokratyczne biało-czerwono-białe naszywki europejskiego wyboru Białorusi…

    Skądinąd skoro zaś o podziałach mowa – warto też przypomnieć, że ukraińscy zbrodniarze z Warszawy wywodzili się z innego pnia ukraińskiej tradycji nazistowskiej, ideologicznie bowiem byli wychowankami już to Andrija Melynka, już Tarasa Boroweća. Współpracownikiem tego drugiego był m.im. był właśnie Diaczenko, dawny oficer petlurowski, w okresie międzywojennym przyhołubiony przez sanację w szeregach WP. Potwierdza to wyraźnie, że nie sam banderyzm stanowi historyczną barierę w pojednaniu z Ukraińcami, ale podobny charakter miały i mają również inne nurty kijowskiego i galicyjskiego szowinizmu.

    Tylko fakty

    Nie w samej polityce jednak rzecz, a w faktach historycznych. A te są jednak nieodparte. Ukraińcy służyli w straży Pawiaka, ich oddział stacjonował w budynku Wyższej Szkoły Nauk Politycznych, w szeregach Schupo osłaniali dzielnicę niemiecką już w pierwszych dniach sierpnia 1944 r. 533 Ukraińców zostało ściągniętych do Warszawy 9-10 września 1944 r. w szeregach zbrodniczego II bataillon SS–Sonderegiment Dirlewangera, biorąc następnie udział w wysiedlaniu miasta. Ukraińscy ochotnicy stanowili też największą zwartą grupę etniczną wśród ok. 9 tysięcy hiwisów, czyli kolaboranckich służb pomocniczych wspierających niemieckie oddziały pacyfikujące Warszawę. Jeden z bandyckich dowódców Diaczenki, uratowanych po wojnie dzięki antykomunistycznemu szaleństwu gen. Andersa, Mychajło Karkoc, winny także zbrodni wojennych na Lubelszczyźnie – zmarł zaledwie przed dwoma laty, na spokojnej emigracji w USA. Tak niewielki dystans dzieli nas od ludobójczej aktywności ukraińskich szowinistów. To nie odległa przeszłość. To także codzienność wojny na Wschodzie – codzienność zbrodni, których dopuszczają się tam nazistowskie bataliony kijowskiego reżimu. Tych liczb i faktów żadne nadymanie się prezydenta Dudy czy okrzyki nawróconego na PiS-izm Roberta Bąkiewicza nie zakryją!

    Tak, Ukraińcy brali udział w walkach powstania warszawskiego – po stronie nazistowskiej i jako naziści.

    A powstańcy przeprowadzali denazyfikację…

    Konrad Rękas

  • Zjednoczona Prawica toleruje LGBT – Agnieszka Piwar

    Bezkarna manifestacja zboczeń i deprawacji. 25 czerwca ulicami Warszawy przeszła kolejna tzw. Parada Równości, która w tym roku połączyła się z ukraińską KyivPride. Co znamienne, organizatorzy imprezy wykluczyli z tegorocznego marszu Rosjan zrzeszonych w antyputinowskiej organizacji „Za wolną Rosję”.

    Pogoniono ich, mimo iż chcieli oni przynieść antywojenne biało-niebiesko-białe flagi. Cóż, klasyczny przykład dyskryminacji na tle narodowościowym. Rosyjski pedał jest gorszy od ukraińskiego pedała. Ot, zakłamanie na temat „równości” i „tolerancji” w praktyce.

    Tymczasem postronni obserwatorzy przecierają oczy ze zdziwienia. I pytają. Jak to możliwe, że w państwie polskim rządzonym przez polityków powołujących się na konserwatywne i katolickie wartości, w biały dzień dochodzi aktu molestowania dzieci w przestrzeni publicznej i nikt nie ponosi za to odpowiedzialności? Odpowiedź jest krótka. Obóz Zjednoczonej Prawicy w rzeczywistości sprzyja LGBT, lecz skrywa swoje prawdziwe oblicze, by nie stracić konserwatywnego elektoratu.

    Wniosek ten jest oczywisty, ponieważ przez lata rządów PiS (i spółki) władza nie zrobiła nic realnego, by uchronić młode pokolenie przed najstraszniejszym z totalitaryzmów. Dlaczego? Wujek Sam z Ameryki kazał popierać środowiska LGBT, więc rządzący Polską namiestnicy grzecznie się temu podporządkowali, a przynajmniej nie przeszkadzają. Oczywiście coś tam niby ponarzekają, by przypodobać się swoim wyborcom. Dla przykładu: wysłali do studia TVP Info posła Janusza Kowalskiego z Solidarnej Polski, który w programie „Minęła Dwudziesta” miał za zadanie oficjalnie się oburzać na „tęczową paradę”.

    Tymczasem parlamentarzysta utrzymywany z podatków ciężko pracujących Polaków, zamiast przestrzec społeczeństwo przed potężnym zagrożeniem, z udawanym zatroskaniem zakpił sobie z powagi sytuacji. Z jego pokrętnej analizy widzowie dowiedzieli się, że lewacka ideologia LGBT wchodzi do szkół, przedszkoli i umysłów dzieci za pośrednictwem… kolorowych kredek (sic!). «Kolorowe kredki. Wszystko po prostu w tych tęczowych barwach: kredki, tornistry» – grzmiał Kowalski na antenie telewizji publicznej.

    Przykład Kowalskiego pokazuje, że przedstawiciele władzy „walczą” z największym zagrożeniem w historii ludzkości, sprowadzając potężny problem do farsy wywołującej śmiech na sali. Tymczasem gdyby faktycznie zależało im za uchronieniu polskiego społeczeństwa przed niszczycielską ideologią, zakazaliby publicznego demontowania perwersji.

    Ktoś może powiedzieć: ale jak to, przecież mamy w Polsce wolność słowa i prawo do demonstrowania przekonań, dlatego rząd PiS im na to pozwala, choć się z nimi nie zgadza. Nic bardziej mylnego. Przecież reżim pod wodzą Jarosława Kaczyńskiego słynie z tego, że środowiska których autentycznie nie toleruje, bezwzględnie knebluje i ucisza. Oto przykład: rządzący kazali największym operatorom w Polsce zablokować dostęp do portalu „Myśli Polskiej”; zablokowali też mojego niszowego bloga z przedrukami moich artykułów. Tymczasem podobnych praktyk nie zastosowali wobec prawdziwego zagrożenia, a więc propagatorów ideologii, której celem jest zniszczenie człowieka.

    Ani poseł Kowalski, ani nikt inny z obozu Zjednoczonej Prawicy nie ośmielił się publicznie wyjawić co faktycznie kryje zbrodnicza ideologia. Ideologia, która pod pretekstem szerzenia tolerancji wdarła się do polskich miast, szkół, przedszkoli, szeroko pojętej kultury.

    Tak oto, ideolodzy bezkarnie mogli wmówić całej rzeszy młodych ludzi, że mają prawo być kim chcą. Pogubiłeś się jako człowiek? Zostań psem, poczujesz się lepiej. Opleć swoje genitalia skórzanymi rzemykami, klęknij na czworaka, niech jakiś stary roznegliżowany pedał założy tobie kaganiec i smycz, a następnie wyprowadzi na Paradę Równości zademonstrować waszą odmienność. A gdy tylko ktoś spróbuje to skrytykować (np. rodzice oburzeni faktem, że przypadkiem zobaczyło to ich dziecko, które takim widokiem doświadczyło molestowania seksualnego), to zaraz organizacje zwalczające ksenofobię wytoczą im proces za „mowę nienawiści”.

    Jak to możliwe, że udało się doprowadzić całe społeczeństwa do takiego upadku? Posłużono się w tym celu sprawdzoną metodą, czyli modą. A zatem wmówiono ludziom, że coś jest fajne, podczas gdy w rzeczywistości prowadzi to do zagłady. Czy w imię tolerowania czyichś upodobań, ludzie świadomi potwornego zagrożenia mają prawo pozostać biernymi? Absolutnie nie! Reagowanie jest naszym moralnym obowiązkiem. Przecież chodzi tutaj o ratowanie ludzkiego życia, a więc stan wyższej konieczności.

    Proszę sobie wyobrazić nastoletnią dziewczynę, która pod wpływem mody narzucanej przez rówieśników i kolorowe czasopisma postanowiła zacząć się odchudzać. Dostała na tym punkcie takiej obsesji, że wpędziła się w groźną chorobę – anoreksję. Charakterystyczne dla osób z anoreksją jest to, że wydaje im się, iż wciąż są grube i jeszcze muszą schudnąć.

    Każdy świadomy człowiek wie, że nieleczona anoreksja prowadzi do śmierci. Każdy ukształtowany moralnie człowiek zareaguje, gdy zobaczy, że komuś grozi śmierć. A co proponuje ideologia gender? Czujesz się źle w swojej skórze? To jest twój wybór! Jak nie chcesz jeść, to nie jedz. Najwyżej umrzesz, ale przynajmniej pozostaniesz sobą. Brzmi nieprawdopodobnie, prawda? Tymczasem właśnie na tym polega ta zbrodnicza ideologia, która przedarła się do społeczeństwa pod płaszczykiem pseudotolerancji.

    Wyobraźmy sobie chłopca, który na naszych oczach chce skoczyć z dachu wieżowca. Nie, nie chce się zabić. Po prostu jest zaburzony, pogubiony i być może olany przez rodziców. Durni koledzy z podwórka czy Internetu wkręcili go, że jest superbohaterem i ma nadprzyrodzoną moc, dzięki której może latać jak ptak. No i chłopak chce skoczyć z tego dachu, bo uwierzył, że jest tym, kim nie jest! Uwierzył, że ma skrzydła i może unosić się w powietrzu. Czy mamy prawo pozwolić skoczyć temu chłopakowi tylko dlatego, że czuje się on superbohaterem i uważa, że może latać? Nie! Powinniśmy spróbować go uratować i przekonać, że nie ma on skrzydeł, więc jak skoczy z dachu, to straci swoje życie.

    Zdziwieni? Przecież ideologia LGBT+ to nie jest „tylko” tolerowanie faceta, który poczuł się kobietą i każe do siebie mówić „per pani” (czy na odwrót). Ideologia ta niszczy tożsamość człowieka w każdym jego wymiarze, a kwestia podważania płciowości, to dopiero początek pokrętnej drogi prowadzącej w przepaść.

    Moja mama przez blisko ćwierć wieku pracowała w szpitalu psychiatrycznym. Na początku lat dwutysięcznych przysłuchiwała się naukowej konferencji na temat problemów i wyzwań w psychiatrii. Naukowcy obserwujący tendencje, prognozowali, że w pierwszej połowie XXI wieku dojdzie do tego, że największa liczba zgonów na świecie będzie spowodowana depresją, która prowadzi do samobójstw.

    Kilka lat mieszkałam na warszawskim Śródmieściu, gdzie każdego dnia mijam na ulicy „tęczowych” ludzi, którzy ulegli modzie na bycie LGBT. Przyglądam się im z bliska. Takiej pustki, samotności i beznadziei w oczach nigdy nie widziałam (nawet jeśli ich usta sztucznie się uśmiechały). Ktoś bardzo zły pozbawił tych ludzi tożsamości, ich jestestwa. Przyjdzie dzień, że oni tego nie wytrzymają.

    Nie mam złudzeń i wiem, że „tęczowa rewolucja” się dokona i przejdzie także przez Polskę. Właściwie już przechodzi bez realnych przeszkód i oporu. A następnie, jak każda rewolucja pożre własne dzieci i przyniesie wiele ofiar.

    Grzechem zaniechania i zbrodnią wobec przyszłych pokoleń byłoby bezczynnie przyglądanie się temu procesowi. Trzeba próbować ratować tych ludzi, nawet jeśli wydaje nam się, że jesteśmy na straconej pozycji. Jak to robić? Zacząć od uświadamiania.

    Agnieszka Piwar

    Fot. tzw. parada równości w Warszawie [zdjęcie na stronie źródłowej]

    Myśl Polska, nr 29-30 (17-24.07.2022)

    Za: Mysl Polska – myslpolska.info (20-07-2022) | https://myslpolska.info/2022/07/20/zjednoczona-prawica-toleruje-lgbt/

  • Polska rozbrojona

    Polska rozbrojona

    Polskie czołgi PT-91 Twardy są na Ukrainie, jesteśmy bardzo wdzięczni naszym polskim przyjaciołom” – napisał w poniedziałek 25 lipca na Twitterze Andrij Jermak, szef biura prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. To jedynie potwierdziło informacje, które nieformalnie powtarzano sobie już od kilkunastu dni: Polska nie poprzestała na przekazaniu Ukrainie przestarzałych już czołgów T-72. Oddaliśmy także czołgi PT-91 ”Twardy” , które stanowiły trzon naszych sił pancernych.

    By w pełni uzmysłowić sobie powagę sytuacji przyjrzyjmy się jak wyglądało nasze uzbrojenie jeszcze w marcu bieżącego roku. Siły Zbrojne Rzeczpospolitej Polskiej posiadały wówczas na stanie trzy typy czołgów. Mowa tutaj o maszynach Leopard 2 w liczbie 249 szt., 232 czołgach PT-91 ”Twardy” oraz 301 przestarzałych T-72, które swoją służbę rozpoczynały jeszcze w czasach Układu Warszawskiego. Nie mamy żadnych oficjalnych i wiarygodnych informacji o tym ile z naszych maszyn przekazaliśmy stronie ukraińskiej, możemy jednak oszacować, że zostało nam około 250 do 300 czołgów. Są to głównie stare Leopardy 2 produkcji niemieckiej. Polskie Leopardy powstały w wyniku przeprowadzonej przez Rheinmetall we współpracy z Polską Grupą Zbrojeniową (PGZ) modernizacji czołgów Leopard 2A4. Sama konstrukcja pochodziła jednak jeszcze z lat osiemdziesiątych XX wieku. Od grudnia 1985 roku do marca 1992 roku powstało łącznie 695 sztuk tego typu wozów.

    W całej sprawie kilka kwestii jest wysoce bulwersujących. Po pierwsze, co najbardziej oczywiste, Wojsko Polskie zostało niemal całkowicie rozbrojone. I nie chodzi tylko o czołgi, o których przekazaniu dowiedzieliśmy się niemal oficjalnie, ale np. o armatohaubice Krab i samoloty MiG 29 oraz inne rodzaje uzbrojenia przekazane Ukraińcom w nieznanej ilości. Jako, że uzupełnienia sprzętowe jak na razie pozostają w deklaracjach polityków, możemy zaryzykować tezę, że nastąpiło całkowite rozbrojenie Polski. Nasze wojska pancerne istnieją tylko w teorii, nie przedstawiając żadnej poważnej zdolności operacyjnej. Zdolność bojowa wojsk lotniczych i obrony przeciwlotniczej została co najmniej poważnie ograniczona. Żaden rząd nie ma prawa narażać bezpieczeństwa swojego kraju i swojego narodu dla politycznego widzimisię. Nie miał do tego prawa także rząd formalnie Mateusza Morawieckiego a de facto Jarosława Kaczyńskiego.

    Po drugie przypominam, że Ukraina nie jest sojusznikiem Polski. Ba, nawet Rosja, niezależnie od tego jak bardzo ktoś jej nie lubi, nie jest naszym wrogiem. W związku z powyższym przekazywanie uzbrojenia jednej ze stron konfliktu nie tylko nie jest naszym obowiązkiem ale stanowi pogwałcenie zasady nieangażowania się w sprawy państw trzecich. Zatem Polska przekazując (nie sprzedając) uzbrojenie jednej ze stron wojujących stała się z automatu podmiotem zaangażowanym w konflikt. Zgodnie z wciąż obowiązującym, choć ignorowanym przez rządzących prawem, to Sejm RP decyduje w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej o stanie wojny lub o zawarciu pokoju. Podjęcie nielegalnych działań narażających nasz kraj na znalezienie się w stanie wojny zakrawa więc o zdradę stanu.

    Po trzecie, choć nie najmniej ważne, przekazane za darmo mienie ma swoją określoną, niemałą wartość. Jako, że rząd nie chwali się skalą swej hojności nie możemy wyliczyć jej precyzyjnie. Jednak na podstawie doniesień medialnych wiemy, że mowa o kwocie rzędu wielkości 20-30 miliardów złotych. Rządzący Polską nie mieli żadnej podstawy prawnej do swobodnego dysponowania publicznym mieniem w tym do uczynienia z niego prezentu dla kogokolwiek. To co nastąpiło jest zatem czymś więcej niż niegospodarnością. To sprzeniewierzenie. Odpowiedzialne za nie osoby winne usłyszeć zarzuty karne.

    Tymczasem opozycja milczy. Żaden poseł nie ma odwagi by zapytać w interpretacji ile sprawnych czołgów na dzień dzisiejszy ma na stanie WP? Żaden nie interesuje się ile kosztuje nas bezprawna pomoc wojskowa i cywilna dla Ukrainy. Tylko nieliczni mają odwagę cywilną choćby wymownie milczeć w bezrozumnym owczym chórze, w który zmienił się Sejm RP. To wszystko wróży nam bardzo źle. Bo skoro opozycja nie widzi problemu w obecnych, w oczywisty sposób bezprawnych działaniach rządu, zapewne sama postępowałaby podobnie. Jeśli nie jeszcze głupiej.

    Tymczasem w coraz bardziej niebezpiecznym świecie Polska jest coraz bardziej bezbronna. Na własne życzenie.

    Przemysław Piasta

  • Biala Info

    Biala Info

    Polecane strony:

    Biala Info

    https://www.facebook.com/biala2021

    https://www.youtube.com/channel/UCXN5amiocrtHn5akkmPk4-A

    Inne

    Wiara.

    http://sedevacante.pl/

  • Pan Nikt w Białej Podlaskiej

    Pan Nikt w Białej Podlaskiej

    Spotkanie z Panem Nikt (-Tomasz Gryguć) – publicystą i autorem książek o aktualnej sytuacji Polski. Prosimy wziąć znajomych, rodzinę, przyjaciół i dać znać innym.

    Po spotkaniu możliwość nabycia książek.
    Sala – Cichy Kącik
    Biała Podlaska 23 lipca br. godz.17⁰⁰
    ul. Celników Polskich 3
    (od ulicy Brzeska 170A) – przy obwodnicy

    Kanał YT https://www.youtube.com/c/PanNiktTomaszGryguc

  • Oświadczenie Arcybiskupa Viganò o unieważnieniu orzeczenia Sądu Najwyższego USA w sprawie Roe kontra Wade

    24 czerwca Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych Ameryki, obalając orzeczenie w sprawie Roe kontra Wade z 1973 roku, uleczył konstytucyjny vulnus [ranę] i jednocześnie przywrócił po prawie pięćdziesięciu latach, suwerenność poszczególnym Stanom. Decyzja Sądu Najwyższego nie oznacza zakazu „prawa do aborcji” – jak twierdzi mainstreamowa opinia – ale raczej obala jej „obowiązkową legalizację we wszystkich stanach”, zwracając prawo do decydowania o „głębokiej moralnej kwestii aborcji” „ludziom i ich wybranym przedstawicielom”, które im odebrano w 1973 roku, wbrew  Konstytucji USA.

    Tak więc próba zastraszenia sędziów Sądu Najwyższego, która rozpoczęła się od złośliwego przecieku projektu decyzji, dokonanego przez członków lobby proaborcyjnego, nie powiodła się. Podobnie  nie powiodła się retoryka śmierci uprawiana przez lewą stronę Partii Demokratycznej, podsycana przez ruchy i grupy ekstremistyczne finansowane przez Open Society George’a Sorosa. Znamienne jest to, jak gwałtowna i nietolerancyjna była reakcja samozwańczych liberałów, od Baracka i Michelle Obamów do Hillary Clinton, od Nancy Pelosi do Chucka Schumera, od prokuratora generalnego Merricka Garlanda do Joe Bidena, nie wspominając o deklaracjach polityków i głów państw z całego świata zachodniego. 

    Do zrozumienia wagi tej decyzji powinna wystarczyć skala ataków jaka nastąpiła po ogłoszeniu orzeczenia Sądu Najwyższego. Mamy do czynienia z atakami na grupy „pro-choice” i organizacje pro-life, bezczeszczeniem kościołów, scenami histerii zwolenników prawa do zabijania niewinnych nienarodzonych dzieci, symbolicznym zjednoczeniem członków Partii Demokratycznej finansowanej przez Planned Parenthood, która z kolei jest finansowana przez rząd.

    Nikogo tam nie brakuje. Jest „przebudzona” lewica, zwolennicy globalizmu Klausa Schwaba; członkowie międzynarodowej masonerii; ideolodzy „zielonych” przemian i redukcji demograficznej; propagatorzy teorii gender, ideologii LGBTQ+ i tęczowych flag; wyznawcy kościoła szatana, którzy uważają aborcję za jeden ze swoich „obrzędów”. Są tam ci, którzy pobierają i sprzedają ludzkie płody z klinik śmierci; ci, którzy sprzedają „szczepionki” produkowane z ludzkich płodów; oraz ci, którzy wspierają farsę pandemiczną wraz z ich groteskowymi zespołami „ekspertów”.  Wszyscy oni zgadzają się co do tego, że ich hegemonia kulturowa jest obecnie zagrożona. Hegemonia, która od 1973 roku spowodowała śmierć 63 milionów dzieci w Stanach Zjednoczonych,  złożonych w ofierze Molochowi politycznej poprawności.

    Świat globalistyczny, który z systematycznej profanacji ciała ludzkiego uczynił swój własny sztandar ideologiczny, narzucając ludzkości eksperymentalną terapię genową wbrew wszelkim dowodom naukowym, rozdziera teraz szaty, domagając się prawa kobiet do autonomii cielesnej i prawa do zabijania życia, które matka nosi w swoim łonie.

    Ten globalistyczny świat, w którym elitarna grupa wywrotowców przejęła władzę i wspięła się na szczyty władzy w państwach i instytucjach międzynarodowych, stracił nagle kontrolę nad Stanami Zjednoczonymi Ameryki, dzięki historycznej decyzji wydanej przez mądrych sędziów, w tym tych,  mianowanych przez prezydenta Donalda Trumpa. Ich zaangażowanie w obronę świętości ludzkiego życia przyniosło dziś wielkie zwycięstwo Ameryce i tym, którzy patrzą na nią jako na wzór do naśladowania. Wiele amerykańskich stanów już uznało aborcję za nielegalną, a dzięki decyzji Sądu Najwyższego będą one mogły wreszcie uznać i chronić prawa nienarodzonego dziecka.

    Watykańskie Biuro Prasowe, jak również Konferencja Episkopatu USA reagują na ten historyczny dzień z podejrzaną powściągliwością, jakby był to dla nich wstydliwy obowiązek. Bergoglio zachowuje milczenie, ale był bardzo rozmowny, gdy chodziło o atakowanie Donalda Trumpa lub wspieranie Hillary Clinton, Joe Bidena i innych kandydatów Demokratów. Jego milczenie w obliczu zwycięstwa Dobra nad ideologią śmierci świata bez Boga wciąż jest echem propagandy kościoła bergogliańskiego, popierającej tak zwane szczepionki i Agendę 2030 ONZ, która jest jednym z głównych orędowników „zdrowia reprodukcyjnego”, narzucanego narodom dokładnie od 1973 roku w wyniku orzeczenia w sprawie Roe vs. Wade. Nie powinniśmy też zapominać, jak w ciągu ostatnich dziesięciu lat Papieska Akademia Życia, założona przez Jana Pawła II, została oszpecona przez włączenie do niej członków, którzy notorycznie popierają aborcję i antykoncepcję.

    Nienawiść do prezydenta Trumpa oraz sieć powiązań i interesów Kościoła z głębokim państwem ujawniły m.in. wielką sprzeczność kościoła bergogliańskiego, który angażuje się w interesy z globalną finansjerą i firmami farmaceutycznymi, mimo że wciąż wychodzą na jaw skandale gospodarcze i seksualne, w które zamieszani są zarówno politycy, jak i hierarchowie.

    W dniu, w którym Kościół obchodzi uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, a także narodziny Świętego Jana Chrzciciela, który „skoczył w łonie” swojej matki Elżbiety (Łk 1, 41), Pan zechciał dać Stanom Zjednoczonym Ameryki możliwość odkupienia, zapewniając spójność praw stanowionych przez człowieka z prawem naturalnym, które Stwórca wycisnął w sercu każdego człowieka. I to jest właśnie zasadnicza podstawa, która jest niezbędna, aby Naród mógł być błogosławiony przez Niebo. Jeden Naród pod Bogiem.

    Mam nadzieję, że naród amerykański będzie umiał docenić tę historyczną szansę i że zrozumie, iż nie może być sprawiedliwości tam, gdzie uznaje się prawo do aborcji, nie może być pokoju i dobrobytu w społeczeństwie, które masakruje własne dzieci, nie może być wolności tam, gdzie rozpusta, wady i pycha obalają Boże przykazania.

    + Carlo Maria Viganò, Arcybiskup
    Były nuncjusz apostolski w Stanach Zjednoczonych Ameryki
    24 czerwca 2022 r.
    Najświętszego Serca Pana Jezusa

  • Niesportowe emocje

    Niesportowe emocje

    Pan Maciej Rybus jest z zawodu piłkarzem. Podejrzewam, że niezłym, gdyż zarabia na życie grając w całkiem markowych klubach. Zresztą swego czasu reprezentował także nasze barwy narodowe. Od kilku dni o panu Macieju znowu jest głośno, jednak bynajmniej nie za sprawą jego sportowych dokonań. Mianowicie zmienił ostatnio pracodawcę i odszedł z Lokomotiwa Moskwa, aby podpisać kontrakt ze Spartakiem Moskwa. Niby nic nadzwyczajnego. Nawet nie musiał się przeprowadzać. Jednak w naszym ojczystym domu bez klamek nawet takie wydarzanie stało się zaczątkiem prawdziwej burzy w szklance wody.

    „Piłkarz reprezentacji Polski zdecydował, że pomimo wojny w Ukrainie nadal będzie grać w Rosji.” – krzyczy prasowy nagłówek. Jeden z rozsądniejszych. Bo są też takie: „Maciej Rybus – zrusyfikowany reprezentant Polski”. Albo takie: „Rybus podpisał kontrakt w Rosji. Nie jest już polskim zawodnikiem”. Jeśli Państwo nie wierzycie sprawdźcie w Google. Znajdziecie tam z łatwością wpisy nawet bardziej obrzydliwe niż przytoczone przeze mnie.

    Polakom myślenie w ogóle idzie opornie. Kiedy w grę wchodzi Rosja sprawy mają się jeszcze gorzej, bo nieliczne czynne komórki mózgowe pod wpływem nadciśnienia zaprzestają swej aktywności. Jeśli zaś dodamy do tej toksycznej mieszanki szczyptę piłki nożnej, recepta na rozwrzeszczany motłoch jest już gotowa. Immanentną cechą motłochu jest przeświadczenie o własnej racji. Dlatego dziś każdy może mówić o Rybusie co chce, byle mówił o nim źle. Tak wypada. Głos dał nawet sam Prezydent RP. Jak zwykle zresztą nieprzesadnie mądrze.

    Spójrzmy jednak na sprawę z pewnego dystansu: nie ma znaczenia co powiedział. Przecież to, na Boga, Prezydent RP. Tymczasem wypowiada się w sprawie ścieżki zawodowej faceta, który zarabia na życie kopiąc piłkę. Jeśli to nie jest dowodem, że żyjemy w domu wariatów, nie wiem co nim jest.

    Cała ta histeria udowadnia zresztą, że pan Rybus podjął racjonalną decyzję. W Polsce i tak miałby przechlapane. Nawet gdyby wrócił, ci sami durnie, którzy dzisiaj dostają piany na ustach, z niekłamaną satysfakcją wypominaliby mu jak to przez lata zarabiał „krwawe ruble”. W końcu motłoch nigdy nie daruje. Przekonała się o tym siatkarka, Malwina Smarzek, która po wybuchu wojny rozwiązała kontrakt z Łokomotiwem Kaliningrad i wróciła do Polski. Obecnie jest siatkarką Developresu Rzeszów. W kraju zamiast ciepłego przyjęcia spotkały ją gwizdy i obelgi. Na jednym z meczów kibice drużyny przeciwnej wywiesili nawet transparent „smarZek WRACAJ DO rosji”.

    Rybus miałby jeszcze trudniej. Ma żonę Rosjankę. Nie wiem co na jej okoliczność wymyśliliby nasi stadionowi patrioci, ale jestem przeświadczony, że byłoby to prymitywne, obelżywe i chamskie. Dlatego pan Maciej wybrał spokój i rozwój osobisty. Ludziom rozsądnym pozostaje pogratulować mu tej decyzji.

    Maciej Rybus z żona, Laną

    Co ciekawe, tym samym polskim chamom, którzy nie wahają się wylewać wiadra pomyj na Rybusa, aż żyłka skoczyła z oburzenia gdy węgierscy organizatorzy młodzieżowych zawodów bokserskich, kazali młodej Ukraińce zwinąć flagę, z którą zaczęła obnosić się na podium. Na zdjęciu widać jakie symbole są modne na kochanej Ukrainie. Tak, szanowni Państwo, to symbol nazistowskiego batalionu AZOW.

    Jak widać moralność ulicy jest sprawą względną. Na przykład Polakom nie wypada na przykład pracować w Rosji. Za to Ukraińcom wolno wszystko, nawet sławić faszystów.

    Przemysław Piasta

    https://myslpolska.info/2022/06/15/niesportowe-emocje/

  • Dr Andrew Wakefield – wywiad

    Dr Andrew Wakefield – wywiad

    Szczepionki dla dzieci są tak niebezpieczne, że CDC odmawia zbierania danych, aby wykazać, jak są bezpieczne. To nie żart. Wiedzą, że te szczepionki są niebezpieczne, a zbieranie danych tego nie zmieni.

    Mój wywiad z Andrew Wakefieldem

    The NY Times opublikował niedawno artykuł oczerniający Andrew Wakefielda. Nie udało im się skontaktować z nim by uzyskać komentarz. Ale mnie tak. Miał wiele do powiedzenia. Wygląda na to, że historia się powtarza.

    ◊ ◊ ◊

    Andrew Wakefield miał rację.

    Miałem zaszczyt przeprowadzić z nim 90-minutowy wywiad, aby wyjaśnić wszystkie dezinformacje, które do mnie dotarły.

    Zakwestionował status quo i zapłacił cenę za mówienie prawdy. Ujawnił fakt, że wszystkie szczepionki dla dzieci są niebezpieczne. Dzieci, które w ogóle nie są szczepione, są jednakowo w lepszej kondycji niż dzieci zaszczepione.

    Szczepionki dla dzieci są tak niebezpieczne, że CDC odmawia zbierania danych, aby pokazać, jak są bezpieczneTo nie żart. Wiedzą, że szczepionki są niebezpieczne, a zbieranie danych tego nie zmieni.

    Żaden wykwalifikowany lekarz nigdy nie zgodził się na debatę z RFK Jr. na temat bezpieczeństwa szczepionek. To samo dotyczy Andrew Wakefielda.

    To w skrócie mówi wszystko, co musisz wiedzieć o szczepionkach dla dzieci. Nie zbierają również potrzebnych danych dotyczących bezpieczeństwa szczepionek przeciw COVID. Nikt nie jest w posiadaniu badań dot. stosunku korzyści do ryzyka tych szczepionek.

    Innymi słowy, wszyscy twoi lekarze każą ci szczepić dzieci: robią to przy BRAKU DANYCH dla uzasadnienia swoich zaleceń. Jeśli mi nie wierzysz, poproś swojego lekarza o wyniki badań ryzyka i korzyści śledzące zachorowalność i śmiertelność ze wszystkich przyczyn w dwóch grupach (co najmniej 100 000 osób). Jeśli znajdziesz takowe, daj mi znać w komentarzach.

    Jeden z czytelników ładnie to podsumował:

    Dziękuję Steve i niech Bóg błogosławi dr Wakefielda. Jeśli nadejdzie jakaś sprawiedliwość, jego imię zostanie w końcu oczyszczone, ponieważ coraz więcej ludzi otwiera oczy na występki Pharmy.

    Był bohaterem dla wielu z nas już półtorej dekady temu. W przeciwieństwie do wielu swoich rówieśników, nie chciał się wycofać w obliczu gróźb ze strony kartelu farmaceutycznego. Kosztowało go to prawie wszystko, ale pozostał nieugięty, niesamowicie pryncypialny i nieustraszony.

    Sam nie potrafiłbym ująć tego lepiej.

    Oto kolejny komentarz jednego z moich czytelników:

    Nasze pierwsze dziecko urodziło się w szpitalu, w którym pracował dr Wakefield. Obserwowaliśmy, jak jego reputacja została zniszczona przez rząd Wielkiej Brytanii. ALE ze względu na jego stanowisko całkowicie zmieniliśmy nasze zdanie na temat szczepień i mamy troje niezaszczepionych, zdrowych dzieci. Teraz, od czasu nakazów szczepień przeciwko Covid, my także zapłaciliśmy wysoką cenę za trwanie przy swoim. Dr Wakefield był prekursorem, który tak wiele stracił. Mamy mu mnóstwo do zawdzięczenia i bardzo się cieszę, że znalazł tak wspierającą bratnią duszę jak ty Steve. Niech Bóg błogosławi was obu za waszą niesamowitą pracę. Jesteśmy niezmiernie wdzięczni.

    I inna historia, tym razem tragiczna:

    2001 Mój syn wpadł w konwulsje kilka godzin po zastrzyku DTP podawanym w 4 miesiącu. Dożył 13 lat, ale w końcu napady wygrały. Całkowicie zgadzam się z dr Wakefieldem. Wystąpiłam z pozwem do programu odszkodowań za szczepienia i wygrałam w 2010 roku. Mój proces trwał 7 lat. Od czasu powikłań u mojego syna nasza rodzina nie przyjęła żadnych szczepionek, w tym również tej nowej terapii genowej.

    Moje pytania

    Poruszone tematy (po których następują odpowiedzi) obejmują:

    1. Czy są jakieś bezpieczne szczepionki? Nie.
    2. Jaka jest ich zdaniem twoja motywacja? Wiedzą, że jego motywacją jest ratowanie życia.
    3. Jaka jest prawdziwa historia tego cytatu z CNN: „Dochodzenie opublikowane przez brytyjskie czasopismo medyczne BMJ stwierdza, że ​​autor badania, dr Andrew Wakefield, błędnie przedstawił lub zmienił historię medyczną wszystkich 12 pacjentów, których przypadki stanowiły podstawę badania – i że „nie ma wątpliwości”, że Wakefield był za to odpowiedzialny”. To była pułapka. Wszyscy autorzy popierają badanie.
    4. Dlaczego pozostali współpracownicy nie stanęli po stronie prawdy? Czy nadal z nimi rozmawiasz? Niektórzy ugięli się pod presją przyznania się do czegoś, o czym opracowanie nigdy nie wspominało.
    5. Czy ktoś będzie dyskutował z Tobą twarzą w twarz przed kamerą podczas dyskusji na żywo? Jeszcze się nie zdarzyło.
    6. Dlaczego nie ma danych dotyczących relacji ryzyka do korzyści dla jakiejkolwiek szczepionki dla dzieci? Jak mogą uzasadniać to z kamienną twarzą? Nikt nigdy ich o to nie pyta.
    7. Ile miałeś lat, kiedy stałeś się „antyszczepionkowcem”? Około 30.
    8. Kiedy nastąpiło twoje przebudzenie [“red pill” moment], kiedy zdałeś sobie sprawę, że wszystko, co ci powiedziano, było kłamstwem? Kiedy matki opowiadały mu swoje historie łączące szczepionkę z autyzmem. Zbyt wiele przypadków, w których dzieci czuły się doskonale przed zaszczepieniem i nagle zmieniały się po szczepieniu. Zabrzmiało jak o szczepionkach przeciw COVID.
    9. Jaki jest najlepszy sposób na przekonanie ludzi, że masz rację? Kręcić filmy.
    10. Czy masz znajomych w mediach głównego nurtu? Znam to uczucie! Nic mu o tym nie wiadomo.
    11. Czy są jacyś lekarze, którzy prywatnie mówią ci, że cię wspierają, ale przyznają, że nie mogą tego powiedzieć publicznie? Wielu. Nie może ujawnić, kim są.

     

    Kluczowe wnioski z mojego wywiadu

    1. Będziesz DUŻO zdrowszy, jeśli UNIKASZ *WSZYSTKICH* szczepionek.
    2. Szczepionki powodują autyzm.
    3. CDC, FDA, NIH i firmy farmaceutyczne są mistrzami w uciszaniu krytyków, zwłaszcza jeśli brakuje ci środków na właściwą obronę.
    4. To zmanipulowany system i ponosisz tego konsekwencje.
    5. Nie istnieją analizy dot. relacji ryzyka do korzyści dla jakiejkolwiek szczepionki.
    6. Wcale nie jest jasne, czy szczepienia przyczyniły się do zwalczenia chorób.
    7. Wakefield nie urodził się jako „antyszczepionkowiec”. Stał się nim, gdy matki pokazały mu bezpośredni związek między szczepionkami a autyzmem.
    8. Szczepionki mogą być dość problematyczne, ponieważ w przeciwieństwie do odporności nabytej, odporność poszczepienna nie trwa. Byłoby znacznie lepiej, gdybyś zarażał się wirusem w młodości.
    9. Déjà vu… słuchanie, jak opowiada swoją historię, nie różniło się zbytnio od sytuacji, jaką mamy dzisiaj z COVIDem i szczepionkami.

    [Źródło:] My Andrew Wakefield interview, Steve Kirsch, May 31, 2022

    https://rumble.com/v17xp5j-andrew-wakefield-interview.html

  • Ukraińcy w służbie Hitlera.

    Ukraińcy w służbie Hitlera.
  • Stwórzmy własne relacje z Białorusią – Agnieszka Piwar

    Stwórzmy własne relacje z Białorusią – Agnieszka Piwar

    Ormianie obok Azerów, Rosjanie obok Polaków i Ukraińców, Żydzi obok Palestyńczyków – bez demonstrowania animozji. To niecodzienne zjawisko było mi dane zobaczyć podczas XIII Republikańskiego Festiwalu Kultur Narodowych w Grodnie. O wydarzeniu pierwszy raz usłyszałam kilka lat temu i od razu zapragnęłam poczuć jego klimat. Okazja trafiła się w tym roku.

    Dzięki otwartości strony białoruskiej (akredytację prasową i wizę otrzymałam błyskawicznie), jako dziennikarka „Myśli Polskiej” mogłam pojechać do naszych wschodnich sąsiadów, by w dniach 3-5 czerwca A.D. 2022 uczestniczyć w imprezie, która – śmiem przypuszczać – nie ma sobie równych na całym świecie.

    Wyprawie towarzyszyły mi początkowo pewne obawy, wszak ubiegłej jesieni napięcie między naszymi państwami sięgnęło zenitu. W pamięci miałam niepokojące obrazki z polsko-białoruskiej granicy, gdzie do Unii Europejskiej próbowali nielegalnie wedrzeć się migranci z Bliskiego Wschodu i Afryki, którzy wcześniej zostali wpuszczeni na Białoruś. Strona polska twardo wówczas broniła granicy Strefy Schengen. Stanęło na tym, że rząd RP wydał krocie z kieszeni polskich podatników, by postawić mur na granicy z Białorusią. Okazuje się, że to zupełnie niepotrzebna inwestycja. Migranci jakby wyparowali. Najprawdopodobniej większość z nich skorzystała z okazji i wślizgnęła się do UE, gdy Polska bez opamiętania zaczęła wpuszczać przybyszy z Ukrainy.

    Do Grodna wyruszyłam bezpośrednim autobusem z Warszawy. Takie autobusy kursują codziennie w obie strony trzy razy na dobę. Koszt jednego biletu to ok. 140 zł. Przekroczenie granicy w obie strony odbyło się bez najmniejszych problemów. Nadstawiając ucha i przyglądając się współpasażerom odniosłam wrażenie, iż wśród licznych obywateli Białorusi byłam jedyną obywatelką Polski. Współtowarzysze podróży wyglądali na zwykłych pracowników czy studentów, którzy układają sobie życie między dwoma państwami. Podczas kontroli paszportowej podpatrzyłam, że niektórzy mieli kartę Polaka. Z okna autobusu dostrzegłam, że granicę przekraczało sporo samochodów osobowych, ale tylko nieliczne miały polskie rejestracje. Widziałam też wiele TIR-ów ustawionych w długiej kolejce, głównie z białoruskimi rejestracjami, ale też mołdawskimi czy kazachskimi.

    Dotrzeć do źródeł

    W Grodnie przywitał mnie Kazimierz Znajdziński, prezes miejscowego Domu Polskiego, należącego do Związku Polaków na Białorusi uznawanego przez stronę białoruską, co niestety oznacza, że nieuznawanego przez stronę polską. Ten straszny podział ma swoje smutne konsekwencje, ale o tym w dalszej części.

    Pan Kazimierz dołożył wszelkich starań, aby mi pomóc. Jako że serwisy internetowe służące do rezerwacji zakwaterowania online blokują obecnie Białoruś, to szef Domu Polskiego osobiście się pofatygował, aby znaleźć dla mnie dogodny nocleg w centrum Grodna. Ponadto załatwił mi przepustkę „Gościa Festiwalu”, dzięki czemu miałam wejście do strefy dla VIP-ów oraz do woli korzystałam z degustacji lokalnych potraw i rozmaitych nalewek.

    Festiwal Kultur Narodowych w Grodnie to wielkie święto nie tylko dla miejscowych. Pierwszego dnia imprezy z samego rana na grodzieńskiej starówce rozstawiono liczne stragany z wyrobami białoruskich artystów, rzemieślników i gospodyń. Kupcy zjechali z całego kraju. Rękodzieła i lokalne przysmaki zrobiły na mnie ogromne wrażenie – piękne obrazy i rzeźby, wyszywanki, lalki ubrane w ludowe stroje, oryginalna biżuteria i ceramika oraz pyszne, naturalne jedzenie i alkohol, po którym nie ma kaca. Wszystkiego było pod dostatkiem i w bardzo przystępnych cenach.

    Oficjalne otwarcie Festiwalu nastąpiło w piątkowy wieczór. Najpierw przeszedł fantastyczny pochód z udziałem około 800 przedstawicieli 30 narodowości. Barwne stroje ludowe, tańce, okrzyki radości i śpiew – a wokół parady licznie zgromadzeni mieszkańcy akompaniujący temu niezwykłemu zjawisku. Potem przyszedł czas dla oficjeli z Mińska i Obwodu Grodzieńskiego, którzy z wielkiej sceny ustawionej na głównym placu miasta dokonali uroczystego otwarcia imprezy. I wreszcie rozpoczął się cudowny koncert, podczas którego utwierdziłam się w przekonaniu, że Białoruś szczęśliwie uchroniła się przed deprawacją płynącą z Zachodu.

    Przyglądając się temu wszystkiemu w pamięci miałam Festiwal Eurowizji, którego tegoroczny finał odbył się dwa tygodnie wcześniej. Europejska impreza od lat kojarzy się z festiwalem żenady, gdzie prawdziwy talent artysty zdaje się mieć najmniejsze znaczenie. O wygranej decydują bowiem najczęściej czynniki ideologiczne. Dla przykładu, w ostatnich latach wygrywali: tzw. „kobieta z brodą”, transwestyta, czy wulgarny zespół którego męska część odziana była w wyuzdane damskie ciuchy a żeńska w garnitur.

    Oczywiście decydują też czynniki polityczne. Oto bowiem w ostatnich latach Eurowizję wygrali aż trzy razy przedstawiciele Ukrainy. Być może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie pewna zbieżność wydarzeń. Otóż reprezentujący Ukrainę artyści pierwszą wygraną zaliczyli w roku wybuchu pomarańczowej rewolucji. Kolejne zwycięstwa przypadły wkrótce po tym, jak Ukraina zmieniła swoje oblicze w wyniku przewrotu na kijowskim Majdanie oraz kilka miesięcy po rozpoczęciu przez Rosję tzw. „specjalnej operacji wojskowej” na Ukrainie. Przypadek? Nie sądzę.

    Należy przy tym odnotować, że w 2021 roku z Eurowizji została wykluczona Białoruś. Białorusini zgłosili wtedy piosenkę „Nauczę cię” zespołu Gałasy Zmiesta. Słowa utworu z nutką ironii nawiązywały do odpalonych przez zewnętrznych podżegaczy zamieszek, do jakich doszło na Białorusi w 2020 roku przy okazji wyborów prezydenckich. Nasuwa się z tego następujący wniosek. To państwo, gdzie Euromajdan skutecznie udało się odpalić zostało nagrodzone na Eurowizji zwycięstwem, zaś to państwo, które próbę przewrotu skutecznie odparło, zostało ukarane wyrzuceniem z konkursu.

    Moim zdaniem Białorusini nie mają czego żałować. Eurowizja już lata temu sięgnęła dna, prezentując rozmaite zboczenia i deprawacje, co jedynie upokarza utalentowanych i szlachetnych artystów, którzy jakimś cudem zostaną dopuszczeni do tamtej sceny. Ponadto, narzucając określone trendy czołowy europejski konkurs muzyczny scala występujące w nim narody w jedną globalistyczną masę.

    Tymczasem Festiwal w Grodnie promuje zgoła inne wartości. Zgodnie z założeniami organizatorów wielobarwne święto folkloru ma łączyć wszystkich szlachetną ideą dobra i pokoju, gorącym pragnieniem dzielenia się skarbami sztuki narodowej. Chodzi o to, by na nowo dotknąć najbardziej tajemniczych źródeł danej kultury. Kultura jest duszą narodu. I ja tę duchowość autentycznie tam poczułam.

    Pod grodzieńską sceną podziwiałam piękno, wyjątkowość i odrębność każdego z występujących artystów. A wśród nich: Polacy, Rusini, Cyganie, Bałtowie, Żydzi, przybysze z Kaukazu, Azji Środkowej, Bliskiego Wschodu, Korei, Chin czy Indii. Wielu z nich od pokoleń mieszka na tamtych ziemiach, a niektórzy przyjechali na Białoruś studiować czy pracować. Festiwal w Grodnie to doskonała okazja, by wszyscy się poznali.

    Wysłuchać Rodaków

    Drugiego dnia festiwalu impreza przeniosła się na podwórka rozmieszczone w różnych zakątkach Grodna. Każdemu narodowi przydzielono poszczególny skrawek miasta. Polskie podwórko mieściło się w tym roku na placu przed Pałacem Kultury Włókienników. Na miejscu zastałam stoisko z literaturą, rękodzieła ludowej sztuki oraz suto zastawione stoły tradycyjnymi polskimi potrawami. W centralnej części ustawiono scenę, na której rozbrzmiewały ludowe pieśni i największe hity Maryli Rodowicz, zaś młodzież w wieku szkolnym recytowała polską poezję. Imprezę uświetniły polskie zespoły z Grodna, Lidy, Mińska, Iwieńca, Wołkowyska, Słonima i Ostrowca, gdzie działają polskie ośrodki.

    Na polskim podwórku poznałam Aleksandra Songina, obecnego prezesa Związku Polaków na Białorusi, posła do Izby Reprezentantów Zgromadzenia Narodowego Białorusi. Jako że Songin nie współpracuje z zadymiarzami chcącymi obalić władze białoruskiego państwa, to władze w Polsce nie uznają legalności organizacji, której szefuje.

    Prezes ZPB udzielając wypowiedzi do „Myśli Polskiej” opowiedział mi o kulisach grodzieńskiej imprezy. Jak przyznał, długo przygotowywali się do tego festiwalu. Współpracowali przy tym z ośrodkami i organizacjami specjalizującymi się w rozpowszechnianiu i tłumaczeniu polskiej kultury i języka. Podczas festiwalu zaprezentowano też bajki i kreskówki dla dzieci, gdyż – jak podkreślił mój rozmówca – bardzo ważnym jest, aby dzieci wspólnie z dorosłymi przebywały na tym festiwalu i przekazywały kulturę polską dalej.

    Songin wspomniał ponadto o innych imprezach związanych z promowaniem polskiej kultury na Białorusi. Wymienił między innymi Kaziuki oraz konkursy ortografii polskiej i recytowania polskiej poezji.

    Prezes ZPB zapewnił, że Polacy nie są uciskani na Białorusi i nikt nie zabrania pielęgnowania polskiej mowy, kultury oraz tradycji. Podkreślił, że wielu naszych rodaków zajmuje ważne stanowiska w administracji. Dla przykładu podał, że mer Grodna oraz obecny minister kultury są Polakami. Aleksander Songin zaznaczył, że sam nigdy nie odczuwał żadnych problemów z powodu bycia Polakiem.

    Tymczasem miałam również okazję poznać innych Polaków, z którymi porozmawiałam już mniej oficjalnie. Podzielili się ze mną swoimi niepokojami. Otóż według nowo przyjętego prawa oświatowego w szkołach państwowych na Białorusi od roku szkolnego 2022/2023 nauczanie ma się odbywać tylko w językach urzędowych, tj. rosyjskim i białoruskim. Oznacza to de facto likwidację polskich szkół. Kiedy piszę ten tekst, ostateczna decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła. Jednak moi polscy rozmówcy z Białorusi są tym pomysłem przerażeni i w pełni podzielam ich obawy.

    Nie ulega wątpliwości, że tego typu przymiarki białoruskich władz to konsekwencja agresywnej polityki Polski względem Białorusi. Tymczasem odbieranie możliwości nauczania przedmiotów szkolnych w języku polskim to woda na młyn dla wszelkiej maści podżegaczy znad Wisły, którzy z satysfakcją wykrzyczą: «A nie mówiliśmy!? Wyszło na nasze, białoruski reżim prześladuje Polaków!».

    Tymczasem antybiałoruska polityka strony polskiej – i ewentualny odwet sprowokowanej strony białoruskiej – uderza przede wszystkim w zwykłych Polaków mieszkających na Białorusi, czyli w tych, którzy niczemu nie zawinili. To pokazuje, że władze w Polsce mają w głębokim poważaniu swoich Rodaków zza Bugu. Ich jedynym celem jest bowiem robienie na złość prezydentowi Łukaszence.

    Łączność z Polakami

    Wskutek destrukcyjnej polityki III RP przed laty doprowadzono do rozbicia Związku Polaków na Białorusi. Odszczepieńcy firmowani przez Andżelikę Borys kompletnie niczego dobrego nie osiągnęli, a jedynie pogłębili sztucznie wywołany podział. To wszystko sprawiło, że Polacy zrzeszeni w uznawanym przez białoruskie władze ZPB zostali niejako oderwani od Polski. Dla przykładu, wielu z nich nie może przyjechać do naszego państwa, gdyż uznaje się ich tutaj jako „Polaków od Łukaszenki”.

    Nasze środowisko podjęło więc decyzję, że w najbliższym czasie założymy na Grodzieńszczyźnie oddział Klubu Myśli Polskiej. Pomysł ten spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem przedstawicieli Domu Polskiego w Grodnie.

    Kolejnym dobrym krokiem byłoby ożywienie ruchu turystycznego między naszymi państwami. Przerażonych wizją dodatkowej fatygi z wyrabianiem sobie wizy, pragnę uspokoić, że tę barierę można ominąć wybierając się do Obwodu Grodzieńskiego. Wystarczy zgłosić się do firmy transportu turystycznego „Merapi” z siedzibą w Grodnie, która wystawi specjalne zaproszenie [kontakt: merapi.by]. Dokument upoważnia do bezwizowego przekroczenia granicy i pozwala przebywać w obwodzie do 15 dni. Niewielką opłatę za wystawienie zaproszenia (kilkanaście dolarów) uiszcza się po dotarciu do Grodna.

    Niech jak najwięcej Polaków przyjeżdża na Grodzieńszczyznę, gdzie najliczniej mieszkają nasi Rodacy. Takie wizyty wzmocnią ich duchowo, a także gospodarczo. Przecież każda złotówka (rubel/euro/dolar) wydana w lokalnej restauracji czy hotelu, to prztyczek w wyrachowanych globalistów nakładających na Białoruś bezduszne sankcję. I wreszcie, tego typu wyprawy oddolnie poprawią relacje polsko-białoruskie, które podli politycy okrutnie usiłują zniszczyć. Zbudujmy więc własną dyplomację publiczną na przekór politykierom.

    Mając już pewne doświadczenie w podróżach, mogę stanowczo stwierdzić, że Białoruś jest bardzo atrakcyjnym kierunkiem na wakacje. Na miejscu zastaną Państwo pięknie odrestaurowane zabytki, super atrakcyjne ceny, niesamowitą czystość, życzliwych ludzi, pyszne jedzenie, najtańsze paliwo w Europie oraz nieskażoną naturę. Ostatni dzień Festiwalu Kultur Narodowych spędziłam właśnie na łonie natury, a konkretnie nad Kanałem Augustowskim przy Śluzie Dąbrówka. W otoczeniu pięknej przyrody zastałam rodzinną atmosferę, ludową muzykę i tańce, smaczną kuchnię gospodyń wiejskich i wiele innych atrakcji. Odwiedzający to miejsce mogli wziąć w udział w spływach kajakowych czy rozmaitych konkursach połączonych z zabawą. Osobiście wybrałam rejs statkiem z zabierającymi dech widokami.

    W najbliższych miesiącach na przyjezdnych czekają kolejne niezapomniane wrażenia. Już w lipcu impreza z okazji Dni Grodna. W drugiej połowie sierpnia Międzynarodowy Festiwal Folkloru pt. „Kanał Augustowski w Kulturze Trzech Narodów” łączący Białoruś, Litwę i Polskę. A we wrześniu kolejna edycja Republikańskiej Wielobranżowej Wystawy – Jarmark „Euroregion Niemen” oraz dożynki. A zatem, z czystym sumieniem polecam Grodzieńszczyznę na turystyczne wojaże.

    Agnieszka Piwar

    Reportaż ukazał się pierwotnie w „Myśli Polskiej”

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij